Tegoroczna Grand Prix Wielkiej Brytanii to teatr jednego aktora. Lewis Hamilton od początku weekendu był najszybszy, nie popełnił ani jednego błędu i po raz czwarty z rzędu a piąty w karierze stanął na najwyższym stopniu podium na Silverstone, redukując stratę w mistrzostwach świata do Sebastiana Vettala do zaledwie 1 punktu. Świetnie spisał się również Valtteri Bottas, który po karzę za wymianę skrzyni biegów zameldował się na mecie na drugim miejscu. Fin w dużej mierze skorzystał na dramacie Ferrari, który miał miejsce pod koniec rywalizacji. Obaj zawodnicy Scuderii jechali poprawny wyścig do momentu problemów z pękającymi oponami, których dokładne powody jeszcze nie są znane. Na pechu Scuderii skorzystali zawodnicy Red Bulla, a pochwały należą się także Nico Hülkenbergowi i po raz kolejny ekipie Force India. Na cierpkie słowa zasługuje tym razem przede wszystkim Toro Rosso. 

Tegoroczny wyścig o Grand Prix Austrii zakończył się tryumfem Valtteriego Bottasa z ekipy Mercedesa, a podium uzupełnili Sebastian Vettel z Ferrari i Daniel Ricciardo z Red Bulla. Inny zawodnik Mercedesa, który skupia na sobie bardzo dużo uwagi, Lewis Hamilton finiszował po karze cofnięcia o 5 miejsc na starcie jako czwarty, co tylko w pewnym stopniu możemy uznać za sukces. W walce o czołowe lokaty po raz kolejny nie liczyli się Kimi Räikkönen i Max Verstappen, którzy wciąż nie mogą się przełamać jeśli chodzi o konkurencyjne wyniki (Kimi) i dojechanie do mety (Max). Naturalnie oprócz Romaina Grosjean z dość dobrej strony pokazali się też kierowcy Force India, zaliczając kolejny podwójny finisz w punktach, a także reprezentanci Williamsa, którzy po odpadnięciu w Q1 przebili się do czołowej dziesiątki. Okazję na zdobycie pierwszego punktu w tym sezonie miał Jolyon Palmer, ale ponownie ją zmarnował, meldując się na mecie na 11. pozycji. Frustrację z pewnością czuć też w McLarenie, który uskrzydlony pierwszym punktem Fernando Alonso z Baku tym razem wykonał raczej krok w tył. 

DiRT 4, kontynuacja słynnego już cyklu gier wydawanych przez Codemasters, z pewnością niejednego wciągnie na wiele godzin, między innymi za sprawą wprowadzenia tzw. proceduralnego generowania tras, ale jak wypada na tle swoich poprzedników?

Grand Prix Azerbejdżanu, mimo umiarkowanych oczekiwań po zeszłorocznej rundzie, okazała się póki co najbardziej emocjonującym wyścigiem w tym sezonie. Zawody te mogło wygrać kilku zawodników, ale ostatecznie to Daniel Ricciardo jako pierwszy minął linię mety, zaliczając trzecie podium z rzędu. Na drugim miejscu znalazł się Valtteri Bottas, a trofeum za trzecie miejsce trafiło w ręce Lance’a Strolla, który tym samym został najmłodszym w historii Formuły 1 debiutantem, który znalazł się na podium. Ponownie, najwięcej emocji skupiła nadzwyczaj emocjonująca walka Lewisa Hamiltona z Sebastianem Vettelem, przy której trudno było nam uwierzyć, że ci panowie mają na koncie łącznie 7 tytułów mistrzowskich. W nienajlepszym świetle pokazali się ponownie kierowcy Force India, pozbawiając się nawzajem sporej liczby punktów, które ostatecznie trafiły na konto McLarena. 

Po raz pierwszy od niepamiętnych lat, w ramach realizowanej przez nowych właścicieli Formuły 1, firmę Liberty Media, polityki zmian, upublicznione zostało nagranie z odprawy kierowców z Monako. Briefing wyglądał podobnie jak zajęcia w podstawówce, w klasie pierwszej „F”, między którymi znaleźliśmy 10 podobieństw. 

„Powiedziałem Ottowi, że wykonał wspaniałą pracę i wygra jeszcze wiele rajdów w przyszłości” – mówił rok temu Andreas Mikkelsen na mecie Rajdu Polski, gdzie świętował zwycięstwo pośrednio podarowane mu przez Estończyka. Jedenaście miesięcy później Tänak rzeczywiście znalazł się na najwyższym stopniu podium i nic nie wskazuje na to, by szybko miał pożegnać się z tym miejscem.

Powrót do przeszłości, a nawet lepiej? Po wtorkowych testach Roberta Kubicy krytyka zanikła, a w sieci można znaleźć niemal wyłącznie pozytywne komentarze.

Dublet Ferrari w Monako – gdyby taki nagłówek pojawił się rok temu, byłaby to sensacja ostatnich czasów i powód do popadnięcia w euforię przez każdego, kto życzył sobie przerwania dominacji Mercedesa w Formule 1. Kiedy jednak do takiego wyniku doszło w ostatni weekend, zamiast radości czuć było gorzki posmak.

Grand Prix Monako to zawody, gdzie zazwyczaj o zwycięstwie nie decyduje czysta szybkość samochodu i talent kierowcy, ale strategia i szczęście. W historii tego spektakularnego wyścigu wiele raz zdarzało się nam oglądać na najwyższym stopniu podium zawodnika, który zazwyczaj plasuje się raczej w dalszej części stawki, bądź na jej końcu. W tym roku możemy jednak powiedzieć, że wygrał najlepszy, a przynajmniej zespół. Ferrari w istocie było w ten weekend nie do pokonania, jednak faworyzująca Sebastiana Vettela strategia pozostawia znaki zapytania czy to aby na pewno on był w niedzielę najszybszym zawodnikiem. Drugą siłą był w ten weekend Red Bull, który wykorzystał nierozgarnięcie Mercedesa, wprowadzając Daniela Ricciardo na najniższy stopień podium. Uwagę zwraca też po raz kolejny świetna postawa Carlosa Sainza, który tym razem był znacznie lepszy od przeżywającego kryzys Williamsa i Force India. W końcówce, po staremu, chociaż w tym wyścigu McLarenowi zabrakło naprawdę niewiele.

Jedną z osób, które przyszły wczoraj do Victory Lane, aby pogratulować Takumie Sato zwycięstwa w Indianapolis 500 był Dario Franchitti. Ta dwójka stoczyła ze sobą w 2012 roku pojedynek, który przeszedł do historii.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race