Verstappen walczy o mistrzostwo - zapowiedź Grand Prix Japonii

F1 powraca na jeden z absolutnie ulubionych przez kierowców obiektów. Ostra walka między Red Bullem, Ferrari i Mercedesem trwa obecnie poza torem. Czy jest szansa, że przeniesie się na tor, czy będzie to kolejny wyścig dominacji Red Bulla i koronacja Maxa Verstappena?

Poprzednio w F1

Max Verstappen w Singapurze miał pierwszą szansę zapewnienia sobie mistrzostwa, ale weekend nie potoczył się po jego myśli i w wyścigu, po raz pierwszy od dawna, nie liczył się w walce o zwycięstwo.

Problemy Verstappena podczas Grand Prix Singapuru dały idealną okazję do zwycięstwa Charlesowi Leclercowi, jednak to nie on, a Sergio Perez, tryumfował na torze Marina Bay.

Mercedes, mimo najlepszych w sezonie kwalifikacji Lewisa Hamiltona, niespodziewanie zaliczył w Singapurze najgorszy wyścig w sezonie. Zmarnowana szansa Mercedesa dała szansę na większą zdobycz punktową zespołom ze środka stawki.

Kiedy wydawało się, że Alpine zadomowiło się na dobre na czwartym miejscu wśród konstruktorów, podwójna awaria w Singapurze, która zbiegła się z najlepszym wynikiem McLarena w tym roku, sprawiła, że McLaren niespodziewanie wyprzedza Alpine o cztery punkty.

W Singapurze wyścig ukończyło tylko piętnastu kierowców, ale mimo to żaden z kierowców Haasa ani Alfa Romeo nie załapał się do pierwszej dziesiątki. Szansę wykorzystał za to Aston Martin, który punktował podwójnie i dzięki temu awansował z dziewiątej na siódmą pozycję w klasyfikacji konstruktorów.

Najbardziej gorącym tematem w padoku nie są już transfery, ale limity budżetowe. To najnowsze pole walki między Red Bullem, i jego głównymi rywalami, Mercedesem i Ferrari.

Ciekawe wątki Grand Prix Japonii

Możliwe mistrzostwo Verstappena w ojczyźnie Hondy

O ile szanse Verstappena na mistrzostwo w Singapurze były małe, tym razem zwycięstwo i najszybsze okrążenie gwarantuje mu tytuł. W innym przypadku musi oglądać się na Leclerca i Pereza. Musi w Japonii zdobyć o osiem punktów więcej niż Charles i o sześć więcej niż Checo. Zwycięstwa bardzo chciałaby Honda, której logo powraca na samochody Red Bulla i AlphaTauri. Wygląda na to, że japońska firma żałuje decyzji o odejściu z F1 a współpraca między nią i Red Bullem potrwa jeszcze przez lata. Honda nie cieszyła się ze zwycięstwa na domowym torze od ponad trzech dekad. Trudno o lepszą okazję niż w tym roku. Red Bull wygrał przecież dwanaście z ostatnich czternastu wyścigów. Oficjalnie jednak napędzany jest przez swój własny silnik, mimo iż wszyscy wiedzą, że tak naprawdę to Honda. Z perspektywy czasu zeszłoroczna decyzja Hondy wygląda na wielka pomyłkę.

Perez kontra Leclerc

Przegrana Leclerca z Perezem w Singapurze, nie była tym razem, jak w Monako, efektem błędów Ferrari. Sergio wygrał zasłużenie i pokazał, że za wcześnie mówiono o jego kryzysie. Mimo że jego strata do Verstappena rośnie, wciąż jest w stanie walczyć z Leclerkiem, co ma kluczowe znaczenie. O ile bowiem walka o mistrzostwo się już rozstrzygnęła, trwa walka o wicemistrzostwo. Po fatalnym weekendzie dla Mercedesa w Singapurze, wygląda na to, że na placu boju pozostali właśnie Perez i Leclerc, których dzielą teraz tylko dwa punkty.

Aston Martin zaczyna gonić Alfa Romeo

Aston Martin właśnie wyszedł na siódme miejsce w klasyfikacji konstruktorów o trzy punkty przed Haasem i Alpha Tauri. Gdy porównać ostatnie wyniki tych zespołów, a także Alfa Romeo, widać wyraźnie, że tylko Aston Martin punktuje regularnie. Tylko oni umieli rozwijać samochód w trakcie sezonu.  

Porównanie z Alfa Romeo jest szczególnie interesujące. Alfa ciągle ma nad Astonem 15 punktów przewagi. Jednak zdobyła tylko punkt w ostatnich ośmiu wyścigach. Valtteri Bottas w Melbourne nie zakwalifikował się do Q3 po raz pierwszy od rekordowych stu trzech weekendów. Od czasu przerwy wakacyjnej tylko raz zdołał wejść do Q2.

Czy Astonowi uda się dogonić Alfa Romeo? Niekoniecznie. By zdobyć dostateczną ilość punktów, musieliby zrobić to, co Valtteri Bottas umiał robić na początku sezonu, czyli odbierać punkty takim zespołom jak Alpine czy McLaren, a to nie będzie łatwe

Kontratak Alpine

Alpine nie punktowało w ostatnich dwóch wyścigach i niespodziewanie ich czwarte miejsce wśród konstruktorów stanęło pod mocnym znakiem zapytania. Co prawda w McLarenie bagatelizują znaczenie ostatnich poprawek samochodu dla poprawy tempa, twierdząc, że zmiany mają bardziej długoterminowy cel. Są zapowiedzią nowej filozofii na kolejne sezony. Jednak mimo tego, że Alpine przez cały sezon wydaje się mieć przewagę, a Daniel Ricciardo w klasyfikacji kierowców wciąż jest poza pierwszą dziesiątką, świetna postawa Lando Norrisa wciąż zapewnia McLarenowi czwarte miejsce wśród konstruktorów. W Alpine jednak liczą na nową specyfikację podłogi. W Suzuka mogą znów pokazać siłę. Muszą tylko tym razem ukończyć wyścig.

Afera z limitami budżetowymi

W padoku już w Singapurze huczało od plotek o przekroczeniach limitów budżetowych w zeszłym roku. Najważniejsza z nich sugerowała, że Red Bull znacznie przekroczył limit. Christian Horner nie tylko kategorycznie zaprzeczył, ale również ostro potępił Toto Wolffa za wypowiedzi, sugerujące, że Red Bull wywalczył mistrzostwo nieuczciwie. Obecnie mówi się, że przekroczenie budżetu było raczej minimalne, jednak to z pewnością nie koniec kontrowersji w tej sprawie. Lewis Hamilton twierdzi, że nawet kilkaset dodatkowych tysięcy to możliwość istotnej poprawy samochodu, która mogła przesądzić losy mistrzostwa w takim sezonie jak poprzedni, gdy walka trwała do samego końca. FIA opóźniła ogłoszenie czy wszyscy zmieścili się w limicie do poniedziałku. Jeśli Red Bull rzeczywiście przekroczył budżet, presja ze strony rywali, by surowo go ukarać, będzie bardzo duża.

Charakterystyka toru Suzuka

Suzuka jest jednym z ulubionych obiektów wśród kierowców i najbardziej ikonicznym torem F1 z poza Europy. Najbardziej wyróżniającym go szczegółem jest wyjątkowy kształt ósemki. Jednak nie tylko układ toru jest powodem, dla którego kierowcy tak lubią to Grand Prix. Podczas wyścigu zawsze panuje też wspaniała atmosfera. Fani w Japonii kochają Formułę 1 i często są prawdziwie fanatycznymi kibicami, bardzo oddanymi swoim idolom. Publiczność w Suzuka jest zawsze liczna i barwna. Można zaobserwować wymyślne kostiumy i nakrycia głowy.

Z dzisiejszego punktu widzenia staromodny, pozbawiony szerokich asfaltowych poboczy, obiekt został zaprojektowany w latach sześćdziesiątych jako tor testowy i jego zróżnicowane zakręty są wszechstronnym sprawdzianem dla samochodów i kierowców.

Tor jest wąski i kręty, ale mimo to szybki. Takie zakręty jak Degner, Spoon czy 130R należą do najsłynniejszych w F1. Pierwszy sektor jest przez wielu uważany za najtrudniejszą technicznie kombinację zakrętów w kalendarzu. Wszystko to sprawia, że kierowcy uwielbiają tu jeździć.

Istotne są tu balans i aerodynamika. Samochody ustawiane są na wysoki docisk i jak najbardziej sztywne zawieszenie, by radzić sobie z gwałtownymi zmianami kierunku jazdy. Tor mocno obciąża opony z powodu szorstkiej nawierzchni i dużej prędkości w zakrętach. Na szybkich łukach dochodzi do ogromnych przeciążeń.

O ile tor jest niezwykle emocjonujący dla kierowców, o tyle kibice czasami narzekają na brak akcji w wyścigu. Na torze nie ma długich prostych odcinków. Wyprzedzanie jest możliwe na prostej startowej oraz między zakrętem 130R i szykaną, jest jednak bardzo trudne, dlatego kluczowe są kwalifikacje i taktyka.

Długość toru: 5,807 km

Liczba zakrętów: 18

Dystans wyścigu: 53 okrążeń / 307,471 km

Nieoficjalny rekord toru: 01:27.064 (Sebastian Vettel, Ferrari, 2019)

Rekord okrążenia w wyścigu: 1:30.983 (Lewis Hamilton, Mercedes, 2019)

Kilka faktów z historii Grand Prix Japonii

Tor Suzuka powstał jako testowy obiekt Hondy w 1962 roku. Zaprojektował go Holender John Hugenholz. W latach osiemdziesiątych, zanim zawitała na nim Formuła 1 tor przeszedł poważne zmiany, zakręty Spoon i Degner zyskały wtedy swój obecny kształt. Pojawiła się też szykano Casio, która od tamtego czasu była parokrotnie modyfikowana.

Przed sezonem 2001 przeprofilowano nieco zakręt Dunlop a dwa lata później 130R, który stał się przez to niestety znacznie mniej wymagający i obecnie pokonywany jest na pełnym gazie.

Oprócz toru Suzuka Grand Prix Japonii rozgrywano także na torze Fuji. James Hunt wygrał tu mistrzostwo podczas pamiętnego finału w deszczu w sezonie 1976. Również w deszczu wspaniałe zwycięstwo w sezonie 2007 odniósł Lewis Hamilton, a Robert Kubisa stoczył wtedy zacięty pojedynek z Felipe Massą na ostatnim okrążeniu.

Obiekt w Suzuka odegrał dużą rolę w historii F1. Tor debiutował w sezonie 1987 i przez pierwszych pięć lat właśnie podczas Grand Prix Japonii rozstrzygały się losy mistrzostwa. Potem zdarzało się to jeszcze wielokrotnie. Na torze Suzuka do dziś rozstrzygnęło się 11 mistrzostw, co jest rekordem F1 (ex equo z torem Monza).

W sezonie 1987 Nigel Mansell stracił szansę na tytuł, po tym jak kontuzja odniesiona w kwalifikacjach uniemożliwiła mu start w dwóch ostatnich wyścigach. Mistrzem świata został wtedy Nelson Piquet. Suzuka okazała się dla Mansella pechowa ponownie w sezonie 1991, kiedy walcząc z Ayrtonem Senną zakopał się w piasku na pierwszym zakręcie, przegrywając mistrzostwo na rzecz Brazylijczyka.

Senna wszystkie trzy swoje mistrzostwa wywalczył w Suzuka, a do historii przeszły przede wszystkim jego pojedynki z Alainem Prostem. W sezonie 1988 wygrał z Francuzem, mimo że po starcie spadł na czternaste miejsce. Rok później doszło do słynnej kraksy i kontrowersyjnej dyskwalifikacji Senny, która dała mistrzostwo Prostowi. W sezonie 1990 Brazylijczyk zrewanżował się Francuzowi taranując go na pierwszym zakręcie i zdobywając dzięki temu mistrzostwo.

Damon Hill stał się w Suzuka w sezonie 1996 pierwszym mistrzem świata w drugim pokoleniu, powtarzając wyczyn swojego ojca Grahama Hilla. Dwa lata wcześniej odniósł tu wspaniałe zwycięstwo, pokonując Michaela Schumachera na mokrej nawierzchni.

Mika Hakkinen wywalczył oba swoje tytuły w Suzuka w latach 1998-1999, w kolejnym sezonie jednak, również na Japońskim torze, stracił tytuł na rzecz Michaela Schumachera, który zakończył tym samym dwie dekady oczekiwania włoskich kibiców na kolejny tytuł dla Ferrari.

To nie jedyne mistrzostwo, które Niemiec wywalczył w Suzuka. W sezonie 2003, po niezwykle emocjonującym wyścigu, został mistrzem, wyprzedzając Kimiego Raikkonena o zaledwie dwa punkty. To był ostatni raz kiedy w Suzuka rozegrano finał sezonu.

Od tamtego czasu wyścig w Japonii rozstrzygnął losy mistrzostwa jeszcze tylko raz, w sezonie 2011, kiedy Sebastian Vettel dopełnił w Suzuka formalności i został mistrzem w jednym ze swoich najbardziej dominujących sezonów.

Honda wygrała tu tylko dwukrotnie, jako dostawca silników McLarena, ale w historii toru Suzuka są dwa ważne japońskie akcenty. Aguri Suzuki i Kamui Kobayashi właśnie na swoim domowym torze wywalczyli swoje jedyne finisze na podium, w latach 1990 i 2012.

Eddie Irvine przegrał w Suzuka mistrzostwo w sezonie 1999, ale zaliczył w tu dwa pamiętne występy. W sezonie 1993 debiutował tu w F1 i zdobył punkt za szóste miejsce. Pod wrażeniem jego jazdy byli wszyscy obserwatorzy, a najbardziej Ayrton Senna, który po wyścigu za pomocą rękoczynów starał się wytłumaczyć Eddiemu, dlaczego wyprzedzanie trzykrotnego mistrza świata, po tym jak przed chwilą zostało się przez niego zdublowanym, nie jest dobrym pomysłem. Z kolei w sezonie 1997, Irvine zrealizował perfekcyjnie taktyczny plan Ferrari i popisał się świetną jazdą na początku wyścigu, by potem ustąpić walczącemu o mistrzostwo koledze z teamu, Schumacherowi.

Kimi Raikkonen odniósł w Suzuka swoje najbardziej pamiętne zwycięstwo, kiedy w sezonie 2005 wygrał po starcie z 17 pozycji, wyprzedzając Giancarlo Fisichellę na ostatnim okrążeniu.

W ostatnich latach dwa razy (2015,2016) zdarzyło się, że wszyscy startujący w Grand Prix Japonii zawodnicy dojechali do mety.

Najwięcej wygranych w historii spośród kierowców ma w Suzuka Michael Schumacher, który wygrywał tu sześć razy. Wśród konstruktorów prowadzi McLaren z dziewięcioma wygranymi.

Niestety Suzuka to też wspomnienie tragicznego wyścigu z sezonu 2014, gdy śmiertelnemu wypadkowi uległ nieodżałowany Jules Bianchi.

Harmonogram weekendu

Trening 1: piątek o 5:00

Trening 2: piątek o 8:00

Trening 3: sobota o 5:00

Kwalifikacje: sobota o 8:00

Wyścig: niedziela o 7:00

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze