Newey zdradza „przygnębiający” powód problemów Red Bulla na początku ery hybrydowej

Główny projektant ekipy Red Bull Racing Adrian Newey przyznał, jaki był największy problem ich samochodów w pierwszych latach ery hybrydowej.

Trudno jest z dnia na dzień przejść z bycia prawdziwym dominatorem do pozycji zespołu, które musi wyszarpać od rywali przynajmniej jedno zwycięstwo. Taką drogę przeszedł Red Bull pomiędzy sezonami 2013 i 2014. Za stajnią z MIlton Keynes były bowiem cztery tytuły mistrzowskie zdobyte z rzędu, a doświadczenie całej ekipy oraz posiadanie w swojej ekipie nieschodzącego z tronu od 2010 roku Sebastiana Vettela kazały patrzeć w przyszłość z pewną dozą optymizmu. 

Wejście ery hybrydowej do F1 to jednak dla Red Bulla zderzenie z rzeczywistością. Zespół, przed którego potęgą drżała cała stawka, został brutalnie sprowadzony na ziemię. Co prawda Austriakom udało się zdobyć trzy zwycięstwa (wszystkie były zasługą Daniela Ricciardo) i tym samym zająć drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, lecz strata niemal 300 punktów do Mercedesa była wręcz szokująca. Zdecydowanie najgorszy był jednak sezon 2015, kiedy to Czerwone Byki musiały w konstruktorce ustąpić nie tylko Ferrari, ale nawet Williamsowi.

Powodów, przez które sytuacja Red Bulla wyglądała tak dramatycznie było wiele, lecz wybitny projektant związany od 2006 roku z rodziną Red Bull Racing, wskazał jedną najistotniejszą wadę bolidów austriackiej ekipy w pierwszych latach ery hybrydowej.

„Musisz mieć przyzwoity silnik. Weszliśmy w erę hybrydową z Renault, które kompletnie się pomyliło, było to naprawdę przygnębiające. Zdaliśmy sobie sprawę, że w najbliższej przyszłości możemy zrobić spektakularny postęp i może otrzeć się o zwycięstwo, lecz nie będziemy walczyli o mistrzostwo” - przyznał Newey. 

Nie da się ukryć, że Renault bardzo mocno nadszarpnęło zaufanie swoich klientów. Ich jednostka napędowa nie tylko posiadała niedostatek mocy, ale również była wysoce awaryjna. To właśnie ta druga kwestia była głównym powodem, przez który w 2019 roku Red Bull postawiło na usługi Hondy. Okazało się to ostatecznie strzałem w dziesiątkę.

„To był dla nas reset. Jednym z naszych atutów był jednak fakt, że w trudnym momencie skupiliśmy się na tym, na czym mogliśmy i przebrnęliśmy przez ten okres. Kiedy nareszcie mieliśmy dobrą jednostkę dzięki współpracy z Hondą, mogliśmy od razu odpowiedzieć”.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze