Jest młody, szybki, utalentowany i co najważniejsze wie czego chce. Właśnie takich ludzi potrzebuje ten świat. James Calado od początku swojej kariery wygrywał wyścigi i osiągał sukcesy, nie zależnie z kim i gdzie było mu dane rywalizować. Wspina się po kolejnych szczeblach kariery z wielką prędkością. Nie ukrywa, że jego celem jest w tym roku wygranie GP2 i awans do Formuły 1 w sezonie 2014. Zapraszam do lektury wywiadu z prawdziwym pasjonatem wyścigów.

James, jest to twój drugi sezon w GP2, co chcesz w tym roku osiągnąć?
Chcę po prostu wygrać jak najwięcej wyścigów i zostać mistrzem tej serii. Rok temu prezentowałem bardzo dobre tempo, mimo małego doświadczenia, szczególnie na nowych torach, które znałem tylko z symulatorów. Gdy masz 30 minut wolnego treningu by przygotować się do kwalifikacji może nie wystarczyć ci czasu by sprawdzić wszystkie ustawienia i poznać kondycje opon. W tym roku mam już dużo większą wiedzę, poznałem wszystkie tory i chyba jestem troszkę szybszy. To mój drugi rok z ART Grand Prix i nie mamy innego celu jak zdobycie mistrzostwa.

W zeszłym roku byłeś najlepszy z debiutantów, spodziewałeś się tego?
Tak. Szczerze mówiąc to już wtedy chciałem wygrać GP2. Jeszcze przed ostatnią rundą byłem trzeci w klasyfikacji i to przed moim zespołowym partnerem – Estebanem. Gdyby nie pech w Singapurze mogłem spokojnie ukończyć mistrzostwa na trzeciej pozycji, ale i tak myślę, że bycie najlepszym debiutantem i 5. miejsce w klasyfikacji generalnej nie jest takie złe. Oczywiście, jestem trochę rozczarowany, że nie wygrałem, bo byłem naprawdę konkurencyjnym zawodnikiem. Teraz zapomniałem już o poprzednim sezonie i w 100% koncentruje się na tym, by osiągnąć swój cel. Mam nadzieję, że jeszcze mi się to uda.

Od początku swojej kariery wygrywałeś wyścigi niemalże w każdej kategorii. To z pewnością wielki atut by dostać się do świata Formuły 1, masz już jakieś propozycje od jakichś zespołów?
Tak, jestem w bliskim kontakcie z kilkoma ekipami. Z jednym z zespołów współpracuje już nawet na wyższym poziomie, ale niestety nie mogę zdradzić jego nazwy. Jak na razie moim zadaniem jest wygranie GP2 i pokazanie się z jak najlepszej strony. Gdy sezon dobiegnie już końca będziemy rozmawiać na temat testów młodych kierowców w Abu Zabi a następnie o posadzie na przyszły rok, mam nadzieję - już w Formule 1. Jak wiesz, wejście do F1 nie należy do najprostszych. Nie wystarczy mieć talent i wyniki, potrzebne jest jeszcze wsparcie sponsorów, by team chciał cię zatrudnić. Gdy wygram GP2 myślę, że drzwi do sezonu 2014 otworzą się przede mną szeroko, muszę tylko wykorzystać tę szansę.

Gdy byłeś jeszcze w kartingu ścigałeś się z obecnymi kierowcami Formuły 1, jak np. Jean-Éric Vergne, Jaime Alguersuari, Sébastien Buemi, czy Jules Bianchi. Uważasz, że będziesz miał możliwość rywalizować z nimi jeszcze raz, ale tym razem już na najwyższym szczeblu - w Formule 1? 
Oczywiście, Jean-Éric jest moim bliskim kumplem, Esteban był moim zespołowy partnerem w zeszłym roku, Valtteri był moim zespołowym partnerem w 2011 w GP3 i jak widzisz oni wszyscy wykorzystali swoje szanse. Byłem tak samo szybki a czasami nawet i szybszy niż oni. To dopiero drugi raz, po Formule Renault, gdy ścigam się w jednej serii drugi rok z rzędu. Mam nadzieję, że ludzie zwrócą na mnie uwagę i dostrzegą mój talent i dadzą możliwość wykonania kolejnego kroku naprzód w mojej karierze. Ten plan jest bardzo przejrzysty i nie ma co go zmieniać.

Tak jak wcześniej mówiłeś, Valtteri Bottas był twoim zespołowym partnerem w GP3. W tym roku ściga się już w Formule 1, co świadczy o tym, że jest raczej dobrym kierowcą, co możesz o nim powiedzieć?
Oczywiście, że jest. Valtteri jest także miłym człowiekiem i jednym z moich dobrych przyjaciół. To najmocniejszy kierowca z jakim miałem okazje rywalizować w całej mojej karierze. Jest obdarzony wielkim talentem i naprawdę świetnie się z nim współpracuje. Kiedy w 2011 jeździliśmy w zespole ART w GP3, na początku sezonu samochód był bardzo kiepski, ale stopniowo go ulepszaliśmy, dochodząc do tego, że podczas ostatniego wyścigu na Monzy tylko my mieliśmy szansę na tytuł. Szczęśliwie dla niego, to właśnie on okazał się lepszy. Mieliśmy kilka ostrych, ale i uczciwych walk koło w koło. Valtteri i jego rodzina są wspaniałymi ludźmi i myślę, że zasługuje na bycie w Formule 1. Mam nadzieję, że w 2014 będzie mi dane się tam z nim ponownie ścigać.

Tak, w 2011 Valtteri wygrał GP3 a ty ukończyłeś mistrzostwa na drugim miejscu. Czy uważasz że byliście traktowani tak samo?
Tak, ART jest dobrym zespołem i byliśmy traktowani równo. Gdy zerkniesz na wyniki z sezonu 2011, między nami było tylko 6, czy 5 punktów różnicy. Pierwsze i drugie miejsce w końcowej klasyfikacji było dla nas fantastycznym wynikiem, ale jeszcze bardziej cieszył się z tego zespół i to jeden z powodów, dlaczego zdecydowałem się zostać z ART w GP2 w zeszłym roku.

Czy w 2012, gdy awansowałeś do GP2 sytuacja bardzo się zmieniła, gdy twoim partnerem był Esteban?
Raczej nie. To także mój dobry przyjaciel. Życzę mu powodzenia w Formule 1. Dobrze mi się z nim współpracowało i również przyjemnie ścigało. Cieszę się, że miałem go za partnera w zespole.

Jakie różnice dostrzegasz między Valtterim a Estebanem, czy jest coś szczególnego co ich różni?
Valtteri z pewnością został obdarzony większym talentem. Esteban jest nieco młodszy ode mnie i nieco mniej doświadczony niż Valtteri, z czasów GP3, ale mimo tego nie mogę mu odmówić umiejętności, jednak czasami zachowuje się niedojrzale. Ma szczęście, że pochodzi z Meksyku, gdyż nie jestem pewien, czy byłbym w tym miejscu, gdzie jest teraz, gdyby nie wsparcie ze strony potężnych sponsorów.

Mówi się, że GP2 jest przedsionkiem do Formuły 1. Przez tą kategorię przechodzili m.in. Lewis Hamilton, czy Nico Rosberg, którzy dzisiaj odnoszą również wielkie sukcesy w Formule 1. Co możesz powiedzieć o doświadczeniu, które zdobyłeś tu rok temu, jak ważne jest ono w perspektywie przyszłorocznego awansu do F1?
Jest niesamowicie ważne. Po pierwsze specyfikacja opon Pirelli jest bardzo podobna, choć może te z GP2 rzadziej ulegają awariom (śmiech), ale nie zmienia to faktu, że również trzeba nauczyć się nimi zarządzać w odpowiedni sposób. Wymagane są te same umiejętności. Poznałem też nowe tory, jak Monako, Sepang, Yas Marina i w tym sezonie mogę wykorzystać to doświadczenie. Im więcej czasu spędzasz w samochodzie tym więcej się uczysz. Czuję, że poprawiłem wiele błędów i podkręciłem swoje tempo. Teraz pozostaje tylko walczyć o zwycięstwo na koniec sezonu.

Gdy awansowałeś do GP2, które tory były dla ciebie nowe?
Malezja była nowa, Abu Zabi było nowe, Monako było nowe, Singapur był nowy i chyba jeszcze Bahrajn był dla mnie nowy.

Jak ci się podobała atmosfera w Singapurze? Chyba pierwszy raz miałeś okazję ścigać się samochodem GP2 w nocy.
Tak, było fantastycznie. Szkoda, że miałem tam pecha i nie osiągnąłem dobrych rezultatów. Tor i cała atmosfera była świetna, wcześniej nie miałem okazji uczestniczyć w czymś takim. Podobne wrażenie mieli też inni kierowcy. Singapur jest wspaniałym państwem i nie mogę się doczekać aby wystartować tam w tym sezonie, mam nadzieję, jako lider mistrzostw.

Czego nauczyłeś się z wyścigów przez całą swoją karierę?
Najwięcej nauczyłem się jeszcze z gokartów. Z każdej następnej serii wynosiłem coś więcej. Teraz mogę powiedzieć, że ściganie się samochodem GP2, czy innym, który posiada spojlery nie należy do najłatwiejszych, ponieważ dość trudno znaleźć odpowiednie ustawienia, a na dodatek skrzydło i inne elementy aerodynamiczne wystają poza obręb samochodu i trudno jest wyprzedzać. Rok 2012 był chyba przełomowy, bardzo dojrzałem jako kierowca i mam nadzieję, że ten sezon będzie jeszcze o wiele lepszy.

W tym roku w GP2 partneruje ci ubiegłoroczny vice mistrz GP3 - Daniel Abt. Uważasz się za prawdziwego lidera w zespole?
Zdecydowanie. Daniel jest dobrym kierowcą, ale to jego debiutancki sezon w GP2. Jest w podobnej sytuacji co jak w zeszłym roku. Ważne, że jest szybki i zbiera bardzo pomocne dane. Współpraca dobrze nam się układa, ale ja koncentruje się tylko i wyłącznie na sobie i swojej karierze. Gdy będę patrzył na innych i nie wykonywał swoich celów do niczego nie dojdę. Teraz daję z siebie wszystko i chciałbym aby zaprocentowało to w przyszłości.

Wolisz ścigać się pod presją, czy gdy już nie walczysz o nic i nie musisz niczego udowadniać?
Oczywiście łatwiej jest się ścigać gdy nikt na ciebie nie patrzy, ale w GP2 ciągle ciąży na tobie presja, jak nie ze strony zespołu, to sponsorów, czy innych kierowców. Myślę, że radzę sobie z tym nie najgorzej i nawet mi się to podoba, daje mi to motywację do osiągania sukcesów.

Ścigasz się by żyć, czy żyjesz by się ścigać?
[Dłuższa przerwa] Żyję by się ścigać. Chyba tak.

Które ze swoich zwycięstw wspominasz z największą przyjemnością? Czy jest to finał GP2 z Abu Zabi z 2011?
Tak... To było niesamowite! Pamiętam, gdy przekroczyłem linię mety zacząłem krzyczeć i wrzeszczeć, nie mogłem opanować swoich emocji. Gdy wróciłem już do boksów odtworzono mi nagranie z radia i sam nie byłem w stanie tego zrozumieć. Poziom emocji był naprawdę niezwykle wysoki. To zwycięstwo w Abu Zabi jest jak dotąd najlepszym w mojej karierze.

W 1989 roku Ayrton Senna powiedział takie słowa: "Ściganie się, rywalizacja, mam to we krwi, to część mnie, to część mojego życia." Jak to jest w twoim przypadku?
Ayrton jest jednym z moich idoli. To chyba najlepszy kierowca w całej historii Formuły 1. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, ale moje życie również toczy się wokół wyścigów i odnoszenia tam sukcesów. Ciągle chcę być lepszy i stawać się coraz bardziej konkurencyjny. Zawsze chciałem być kierowcą wyścigowym i odnosić zwycięstwa w możliwie najwyższej kategorii. Urodziłem się by to robić i to wszystko czym chcę się zajmować w życiu.

Powiedziałeś, że Ayrton jest legendą wyścigów i jednym z twoich idoli, a jak to jest z Lewisem Hamiltonem, masz z nim jakiś kontakt?
Nick, jego brat to mój dobry kumpel. Czasami zdarza mi się porozmawiać z Lewisem w trakcie weekendu wyścigowego, ale nie są to jakieś długie rozmowy, bo jest przecież bardzo zajęty. Mam dobre relacje z wieloma innymi Brytyjskimi kierowcami i fajnie jest spędzać z nimi czas i ogólnie być w kontakcie.

Uważasz, że przejście do Mercedesa było dobrą decyzją?
Tak, bardzo dobrą. Widać to także po wynikach - McLaren w tym roku ledwo zdobywa punkty, a Mercedes walczy o zwycięstwa.

Wspomniałeś, że Ayrton jest jednym z twoich idoli - masz jakiegoś specjalnego mentora, właśnie z Wielkiej Brytanii?
Tak, jest nim John Surtees. Interesuję się także motorami i kocham 2 kółka tak samo jak 4. John najpierw wygrywał mistrzostwa na motocyklu, a następnie startował w Formule 1, gdzie również odnosił sukcesy, a w 1964 został nawet mistrzem świata. Potem wrócił do motocykli i wygrał wyścig Isle of Man TT (jeden z najbardziej prestiżowych wyścigów świata, bardzo niebezpieczne zawody, gdzie kierowcy pędzą z maksymalną prędkością po drogach wyspy Man). To wyczyn którego już nikt nigdy nie powtórzy! Jak dla mnie to on zasługuje na miano najlepszego kierowcy z Wielkiej Brytanii.

Pasjonujesz się jeszcze czymś innym, oprócz motorsportu?
Chyba nie. Wyścigi są moją jedyna pasją. Uprawiam fitness, ale to właśnie ze względu na wyścigi. Lubię trenować i być sprawny, ale to część wyścigów. Praktycznie wszystko co robię jest w nimi związane w mniejszym czy większym stopniu.

Co jest twoim marzeniem?
Zostać mistrzem świata Formuły 1.

I tego ci życzę! Dziękuję za wywiad, był świetny.
Również dziękuję, do zobaczenia w padoku!

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race