Mój pierwszy sezon: Ayrton Senna

Jeżeli walczysz o swój pierwszy punkt do utraty przytomności, jesteś najszybszym kierowcą na deszczowych ulicach Monako i paraliż twarzy nie przeszkadza ci w walce o podium, jesteś Ayrtonem Senną. Pierwszy sezon postawił przed nim spore wyzwania, ale z przeciętnego bolidu Tolemana wycisnął 120% procent. Poznajcie początki kariery jednej z największych legend Formuły 1.

Trzykrotny mistrz świata Ayrton Senna był wyjątkowy. Jego widowiskowa jazda, pełna pasji, agresji i zaangażowania, pozwoliła mu na odniesienie wygranej 41 wyścigach Formuły 1. Był także bardzo popularną postacią z miłym charakterem, którego nie dało się nie lubić. Nie bez powodu ma zdecydowanie więcej fanów niż jego największy rywal Alain Prost — choć ten zdobył o jeden tytuł więcej i wygrał więcej wyścigów.

Pierwszy sezon, który spędził za kierownicą Tolemana, był bardzo udany. Otrzymał obiecującą konstrukcję, dzięki której mógł pokazać swój pełen potencjał. Niestety dzisiaj, kiedy wielu kibiców myśli o roku 1984, przypomina sobie wyłącznie Grand Prix Monako. Bez wątpienia to był najważniejszy wyścig. Świetnych momentów Ayrtona Senny z tamtego okresu było o wiele więcej.

Sukces bez pieniędzy i żony

Ayrton Senna jeszcze przed swoim debiutem na dobre zadomowił się w świadomości decydentów najszybszego sportu świata. A zaczęło się od…rozczarowania. Młody Brazylijczyk fantastycznie się spisywał w krajowych wyścigach kartingowych i w wieku 21 lat wyjechał do Anglii, by rozpocząć swoją karierę na poważnie. Był świetny, ale brak budżetu sprawił, że wrócił do rodzinnego domu. Ogłosił nawet zakończenie kariery, ale nie na długo. Miłość do ścigania była silniejsza. Nie to, co miłość jego pierwszej żony Lilliane, która na wieść o powrocie rozwiodła się z nim. Nie wierzyła w niego.

Na szczęście wierzyli w niego inni: ojciec, sponsorzy i brazylijski bank. Z pomocą ich wszystkich Ayrton Senna powrócił na wyspy brytyjskie i rozstawił wszystkich rywali po kątach. Dosłownie. Zdominował brytyjską Formułę 3, zostając mistrzem w 1983 roku z 12 wygranymi wyścigami. Pokonał wtedy m.in. Martina Brundle, który także trafił na wiele lat do Formuły 1, a obecnie jest jednym z najpopularniejszych komentatorów w padoku. 

Toleman solidnym fundamentem na start

Dwudziestoczteroletni Brazylijczyk był na tyle ciekawą opcją na rynku transferowym, że mógł wybierać, dokąd chce się skierować. Na samym początku chciał dostać się do zespołu Brabham. Niestety ten ruch zablokował jego rodak, dwukrotny (a później trzykrotny) mistrz świata Nelson Piquet. Tym samym Senna dołączył do zespołu Tolemana.

Ted Toleman, zakładając własną ekipę w 1981 roku, stał się kolejnym elementem długiej tradycji istnienia małych, niezależnych zespołów. Takie stajnie potrafiły odnosić sukcesy w Formule 1 pod warunkiem że były dobrze zarządzanie. Tak też było w przypadku Tolemana. Poradził sobie na tyle dobrze, że pięć lat później, w 1986 roku, nowy właściciel przemianował go na rozpoznawalnego po dziś dzień Benettona, późniejsze Renault, a obecne Alpine.

W 1984 roku głównym inżynierem odpowiadającym za budowę bolidu był Rory Byrne, o którym jeszcze wspomnimy pod sam koniec. Ayrton Senna miał rozpocząć sezon w bolidzie TG183B. Pomimo iż to był zeszłoroczny model, dawał szansę na skuteczną rywalizację. Udowodnił to Derek Warwick, zdobywając punktowane pozycje w czterech ostatnich wyścigach sezonu 1983. Z czasem miała się pojawić jeszcze lepsza konstrukcja: TG184. Brazylijczyk trafił więc do przyjaznego środowiska: małego, solidnego zespołu, co okazało się bardzo dobrym miejscem na rozpoczęcie swojej kariery.

Pierwszy punkt = wizyta w szpitalu

Debiutancki wyścig Ayrtona Senny miał miejsce w jego rodzinnej Brazylii na torze Interlagos. Zakwalifikował się do niego na odległej 17 pozycji. Po starcie przesunął się 4 miejsca do przodu, ale niestety po kilku okrążeniach musiał się wycofać w wyniku awarii.

Drugi wyścig w Republice Południowej Afryki był dla niego niekończącym się koszmarem, w którym, o ironio, chciał uczestniczyć.

Dlaczego to był koszmar? Jego kierownica stawiała nadnaturalne opory, ze słabego silnika Hart nie mógł wycisnąć 100 procent w afrykańskich warunkach, a na pierwszym okrążeniu uszkodził przednie skrzydło. Na dodatek przez cały dystans wyścigu musiał się męczyć z brakiem przyczepności. W przeciwieństwie do innych kierowców zaliczył jeden pit-stop mniej, zyskując czas, ale walcząc z zużywającymi się oponami.

Dlaczego było warto? Pomimo zbiegu tak wielu niekorzystnych okoliczności miał fantastyczne tempo. Wyścig zakończył na szóstej pozycji, która jako ostatnia była punktowana. To był ogromny sukces, gdyż dla takich małych zespołów jak Toleman, każde oczko było na wagę złota. Poświęcenie się opłaciło, choć cena była spora. Ogromny wysiłek sprawił, że po wyścigu zemdlał i trafił do szpitala z powodu wyczerpania i porażającego bólu w barku (spowodowanym walką z kierownicą).

Fatalna Imola tak naprawdę ogromnym sukcesem

Grand Prix Belgii nie było już takie wyczerpujące, ale także postawiło spore wyzwanie. Po starcie z 19 pozycji Senna ponownie skorzystał ze strategii tylko jednego pit-stopu. Swoim tempem był w stanie wyprzedzić wielu kierowców w znacznie lepszych bolidach. Kolejny raz zakończył rywalizację na szóstym miejscu, zdobywając swój drugi punkt.

Na Imoli czekało go pierwsze rozczarowanie i jednocześnie pierwszy przebłysk geniuszu. Kwalifikacje odbywały się w piątek i sobotę, ale liczył się tylko jeden najszybszy czas. Nie miało znaczenia, którego dnia został ustanowiony. Piątkowe problemy z silnikiem Hart uniemożliwiły mu przejechanie szybkiego okrążenia. W sobotę padał deszcz. Wtedy też Ayrton Senna został najszybszym kierowcą z całej stawki. Nikt nie był szybszy od kierowcy Tolemana, który miał zaledwie trzy wyścigi na koncie. Niestety ten wyczyn nie przekuł się w rezultat, gdyż z powodu warunków nie miał możliwości zbliżenia się do piątkowych czasów, uzyskanych na suchym torze. Tym samym, jedyny raz w swojej karierze, Ayrton Senna nie zakwalifikował się do wyścigu.

Deszcz w Monako

Przed Grand Prix Francji do garażu dotarł najnowszy bolid — TG184, w którym Ayrton Senna spędził resztę sezonu. Zakwalifikował się na 13 pozycji, ale kolejna awaria silnika Hart zmusiła go do wycofania się z rywalizacji. Po pięciu wyścigach sezonu Brazylijczyk zdążył pokazać swój talent reszcie stawki, ale nadal miał tylko dwa punkty na koncie i żadnego poważniejszego sukcesu. Nie musiał jednak czekać na niego długo, gdyż następny wyścig rozgrywano w sąsiednim kraju: legendarnym Monako.

Historię Grand Prix Monako 1984 przedstawialiśmy wam w artykule z serii Słynne Wyścigi, więc teraz przypomnimy tylko najważniejsze fakty. Ayrton jechał wyścig obłędny, wyprzedzając na mokrym torze kierowców dysponujących znacznie lepszymi maszynami. Brazylijczyk wystartował z 13 miejsca, by po pierwszym okrążeniu znaleźć się na 9 pozycji. Na 19 okrążeniu wyprzedził Nikiego Laudę z McLarena i wysunąć się na pozycji wicelidera.

Kierowca Tolemana nie zamierzał na tym poprzestać i sukcesywnie doganiał prowadzącego Alaina Prosta. Dyrekcja wyścigu z powodu pogarszających się warunków pogodowych postanowiła zakończyć wyścig. Prost wtedy zatrzymał się przed linią start-meta, wywieszona została biało-czarna szachownica.

Senna się jednak nie zatrzymał i to on przekroczył linię mety jako pierwszy. Myślał, że wygrał swój pierwszy wyścig w karierze. Zaczął świętować, wymachując ręką w geście zwycięstwa. Niestety dla niego dyrekcja wyścigu uznała wyniki z poprzedniego okrążenia za te ostateczne. Mimo wszystko drugie miejsce Ayrtona Senny zapisało się w historii Formuły 1, a o Brazylijczyku usłyszał cały świat. Zwykło się przyjmować, że to właśnie GP Monako 1984 było jego pierwszym sukcesem, ale warto pamiętać, że już wcześniej, na Kyalami i Imoli też dał o sobie znać.

Uniwersytet i medycyna

Od tego momentu wszystko w karierze Ayrtona Senny stało się łatwiejsze. Możemy to stwierdzić nie tylko po bezpośrednich wynikach, ale także diagnostyce lekarskiej. Oddajmy głos gazecie “O Popular da Tarde”, która opublikowała bardzo ciekawy artykuł przed GP Kanady.

„Brazylijski kierowca Ayrton Senna przybywa w Kanadzie od zeszłej niedzieli. Przyleciał wcześniej niż planował, aby przyjąć zaproszenie Wydziału Wychowania Fizycznego Uniwersytetu McGill, by wziąć w udział w seminarium dotyczącym medycyny sportowej i jej zastosowaniu w motosportcie.

W poniedziałek i wtorek Ayrton odwiedził teren Laboratorium Medycznego, aby być poddanym serii ćwiczeń, które wykonuje codziennie. Następnie został kompleksowo zbadany przez lekarzy Jacquesa Dallaire'a i Jacquesa Boucharda, którzy są zgodni z tym, że kierowca jest w doskonałej kondycji fizycznej i psychicznej.

Zespół lekarzy i naukowców Uniwesytetu złożył osobiste gratulacje osobistemu doktorowi Ayrtona Senny: Paulo Dauarowi i trenerowi Nuno Cobrze, za ich wiedzę i doskonałe zarządzanie dietą, kontrolą zdrowia, a także codzienną rutyną, która pozwala przygotować mięśnie na ogromny wysiłek wiążący się z uczestnictwem w Grand Prix Formuły 1.”

Kwalifikacje na plus, z punktami gorzej

Niestety na kolejny dobry rezultat trzeba było poczekać. Choć w kwalifikacjach zaczął radzić sobie coraz lepiej, zajmując dziewiąte miejsce w Montrealu i siódme w Detroit, oba wyścigi ukończył bez punktów. Wyścig w Dallas mógł być fantastyczny. Ayrton Senna wystartował z szóstej pozycji i po pierwszym okrążeniu był czwarty. Miał bardzo dobre tempo i zaczął atakować trzeciego Derecka Warwicka, ale niestety stracił przyczepność i zaliczył obrót. Żeby powrócić na tor, musiał poczekać, aż przejedzie pozostała część stawki. Tym samym po raz kolejny stracił okazję na zdobycie punktów.

Wielka Brytania i wszystko jasne

Po trzech wyścigach rozegranych na terenie Ameryki Północnej przyszedł czas na brytyjski tor Brands Hatch. Kierowca Tolemana czuł się tutaj jak u siebie, gdyż to właśnie tutaj, rok wcześniej, dominował swoich rywali podczas rywalizacji w brytyjskiej Formule 3. Dobre samopoczucie odzwierciedliło się w wynikach kwalifikacji, gdyż do wyścigu wystartował z siódmego pola. Po starcie wyprzedził go kierowca Ferrari Michele Alboreto, ale Brazylijczyk był tego dnia w świetnej formie i niedługo później awansował na piąte miejsce.

Na 12 okrążeniu wyścig został przerwany z powodu poważnego wypadku Jonathana Palmera. Kiedy wznowiono rywalizację, Senna ponownie spadł — tym razem na siódme miejsce. Jak się miało okazać, utrzymanie dobrego tempa było kluczem do sukcesu. Po wyprzedzeniu Tambaya i awarii Alaina Prosta Ayrton ponownie znalazł się na piątym miejscu. Na kilka okrążeń przed końcem do Brazylijczyka uśmiechnęło się podwójne szczęście. Przede wszystkim wyprzedził Elio de Angelisa z Lotusa, za którym spędził większą część wyścigu. Kiedy już się wydawało, że linię mety przekroczy jako czwarty, jadący przed nim Nelson Piquet zaczął mieć poważne problemy ze swoim samochodem. Tym samym Senna ostatecznie zakończył ściganie na trzecim miejscu, zdobywając drugie podium w swojej karierze.

Ryzyko kosztem bezpieczeństwa

Ted Toleman radził sobie w Formule 1 coraz lepiej. Wierzył, że poza McLarenem jest w stanie rywalizować z każdym innym zespołem dzięki coraz lepszym konstrukcjom i prawdziwym talentom jak Ayrton Senna. Choć miał argumenty pod swoją tezę, przesadził z hurraoptymizmem, co dobitnie potwierdził wyścig na Hockenheim.

Zespół Tolemana, chcąc powalczyć z Renault, Ferrari, a nawet McLarenem, zaryzykował drastyczną zmianę aerodynamiki. Strategia zadziałała w kwalifikacjach, gdzie pomimo słabego silnika Hart (a tor w Hockenheim premiował moc silnika) Brazylijczyk wykręcił dziewiąty czas.

Wyścig, do pewnego momentu, układał się perfekcyjnie. Na piątym okrążeniu Ayrton Senna zajmował piątą pozycję — o 4 miejsca wyżej względem startu. Niestety wprowadzone zmiany okazały się na tyle poważne, że płat tylnego skrzydła nie wytrzymał i wyleciał w powietrze. Bolid stracił przyczepność, zjechał z toru i uderzył w bandę z ogromną siłą. Na szczęście kierowcy nic się nie stało.

„To było doświadczenie, którego już nigdy nie chciałbym doświadczyć. Widziałem siebie, jakbym latał w jakimś tunelu bez grawitacji. Kiedy do wypadku doszło i się zatrzymałem, nie wiedziałem, gdzie jestem. Całkowicie straciłem poczucie orientacji.”

Nagranie z wypadku: 

Lotus zaprasza, Toleman banuje

Austria była wyzwaniem dla Brazylijczyka. Zakwalifikował się do wyścigu dopiero na 10 pozycji, tracąc ponad trzy sekundy do zwycięzcy kwalifikacji Nelsona Piqueta. Mimo to nie złożył broni. Na pierwszym okrążeniu awansował o trzy lokaty. Na następnych okrążeniach przebijał się dalej, nawet będąc przez chwilę na trzecim miejscu. Niestety kolejna szansa na dobry rezultat została zaprzepaszczona z powodu problemów z silnikiem Hart. Ayrton Senna wyjechał z Austrii bez dorobku punktowego, ale z owocnymi znajomościami. Przed wyścigiem spędził czas w restauracji z kierownikiem i inżynierem wyścigowym zespołu Lotus. Rozmowa zaowocowała podpisaniem kontraktu na starty od sezonu 1985.

Wieści o nowym kontrakcie Ayrtona Senny szybko dotarły do Tolemana. Zespół postanowił zawiesić start Brazylijczyka w GP Włoch na torze Monza. Jako oficjalną przyczynę nieobecności podał paraliż twarzy, który przytrafił się Brazylijczykowi w trakcie jego wizyty w garażu Lotusa. Trudno powiedzieć, czy to kontrakt z Lotusem, czy paraliż, a być może obydwa te przypadki były prawdziwe. Do kwestii paraliżu jeszcze wrócimy w osobnym wątku, gdyż nasilił się on dopiero po zakończeniu sezonu. 

Banicja Ayrtona zakończyła się bardzo szybko, gdyż powrócił już w następnym wyścigu, na torze Nürburgring. Rywalizacja zakończyła się dla niego już na pierwszym okrążeniu. Po starcie doszło do kolizji aż siedmiu kierowców, a Ayrton Senna, startujący z 12 pozycji, był jednym z nich.

Pożegnanie w wielkim stylu

Ostatnim wyścigiem sezonu 1984 była rywalizacja na portugalskim torze Estoril. Ayrton chciał się godnie pożegnać z zespołem Tolemana. Udało mu się to w 100%. W kwalifikacjach zajął fenomenalne trzecie miejsce, tracąc do zdobywcy pole position Nelsona Piqueta zaledwie 0,233 s.

Na starcie doszło do sporych roszad w stawce. Keke Rosberg i Nigel Mansell, startujący za Senną, ruszyli fantastycznie, a Nelson Piquet spadł na ostatnie miejsce. Ostatecznie Ayrton stracił tylko jedną pozycję: po pierwszym okrążeniu był czwarty. Na 19 okrążeniu dogonił Keke Rosberga i awansował na trzecie miejsce.

Ten wyścig miał kilku swoich bohaterów, a jednym z nich był Niki Lauda, który walczył o mistrzowski tytuł z prowadzącym Alainem Prostem. Po starcie z odległego, 11 miejsca sukcesywnie przebijał się do przodu, doganiając kolejnych rywali. Senne dopadł w połowie wyścigu. Brazylijczyk stawił dzielny opór. Jego Toleman bronił się przez cały dystans okrążenia przed McLarenem, ale z przewagą technologii McLarena i doświadczenia Laudy nie mógł się bronić w nieskończoność. Senna spadł na czwarte miejsce.

Na 52 okrążeniu losy mistrzowskiego tytułu zostały praktycznie przesądzone. Jadący na drugiej pozycji Nigel Mansell doznał awarii hamulców w swoim Lotusie i musiał wycofać się z wyścigu. Niki Lauda awansował na drugie miejsce, uzyskując 0.5 pkt przewagi w klasyfikacji generalnej nad Prostem, a na najniższy stopień podium awansował Ayrton Senna.

Rezultat pierwszej trójki nie uległ już zmianie. Nagrodą pocieszenia dla Alaina Prosta była 16 wygrana w karierze, Niki Lauda świętował zdobycie trzeciego tytułu mistrza świata, a Ayrton Senna trzeci raz w swojej karierze stanął na podium.

Paraliż

W tym momencie opis pierwszego sezonu w karierze Ayrtona Senny powinien się zakończyć. Musimy jednak opowiedzieć o jeszcze jednej poważnej walce, którą stoczył pomiędzy sezonem 1984 a 1985. Była to walka o zdrowie, które było poważnie zagrożone.

Przed rozpoczęciem nowego sezonu Lotus zaprosił swojego nowego kierowcę do siedziby swojej fabryki. Jedna z wizyt miała miejsce w trakcie fatalnych warunków pogodowych. Przez pierwszych kilka dni wydawało się, że zimno i deszcz nie wpłynie na wysportowany organizm Ayrtona. Okazało się inaczej.

Młody kierowca doznał paraliżu lewej części twarzy w wyniku ciężkiego zakażenia tkanek. Jeden ze świadków tak to opisywał „To go zabiło. Ayrton zamknął się w sobie. Nie wychodził na zewnątrz i nie rozmawiał z nikim”. Brazylijczyk na samym początku unikał kortyzolu, bojąc się powikłań. Preferował medycynę alternatywną, ale stadium choroby z czasem było na tyle poważne, że musiał go wziąć.

Choć paraliż nie miał wpływu na jego umiejętności, Lotus nie chciał narażać swojego nowego nabytku. Odwołał z nim sesje testowe na torze Paul Ricard. Brazylijczyk wrócił do swojego kraju, gdzie poddał się leczeniu i specjalistycznemu treningowi. Regularne biegi na długim dystansie sprawiły, że z czasem powrócił do zdrowia. Paraliż zniknął, ale do końca życia jego prawe oko zachowywało się trochę inaczej niż lewe. Mimo wszystko, w żadnym stopniu to nie przeszkodziło mu w pozostaniu jednym z najlepszych kierowców na świecie.

Epilog

Po zakończeniu ostatniego wyścigu sezonu mechanicy zespołu Tolemana wywiesili ogromny plakat z napisem „Toleman już nigdy nie będzie taki sam bez Senny”. To była prawda. Ayrton Senna zdobył 13 punktów, czyli dokładnie połowę wszystkich punktów uzyskanych przez zespół Tolemana w latach 1981-1985. Dodatkowo został ich jedynym kierowcą, który stanął na podium i to trzykrotnie.

Przyszłe wydarzenia okazały się korzystne dla każdego bohatera tej fantastycznej historii:

Ayrton Senna przeszedł do zespołu Lotusa, gdzie w latach 1985-1987 potwierdził to, jak fantastycznym jest kierowcą. Następnie reprezentował barwy McLarena, gdzie zdobył trzy tytuły mistrzowskie i został najlepszym kierowcą na świecie.

Zespół Toleman w 1986 roku został przemianowany na Benettona, z którym Michael Schumacher zdobył dwa mistrzostwa świata. Następnie w markę zainwestował koncern Renault, a obecnie możemy obserwować tę ekipę w stawce pod nazwą Alpine. Wszystko stało się jednak od wyjątkowej postaci Teda Tolemana, który potrafił przeobrazić swój mały zespół w poważnego rywala na torze.

Rory Byrne, który był głównym projektantem pierwszych bolidów Ayrtona Senny, świetnie się odnalazł w Formule 1. Inżynier z Republiki Południowej Afryki zapisał się jako główny projektant wszystkich mistrzowskich bolidów Michaela Schumachera w Benettonie (1994-1995) i Ferrari (2000-2004).

Na zakończenie warto wspomnieć, kto był partnerem zespołowym Ayrtona Senny w Tolemanie. Pierwszym z nich był Wenezuelczyk Johnny Cecotto. Jego wyniki były tak fatalne, że w połowie sezonu został zwolniony, a Toleman zaczął wystawiać tylko jeden bolid — Senny. To się zmieniło, kiedy Brazylijczyk pauzował podczas GP Włoch. Wtedy zespół postawił na zupełnie nowy skład: Stefan Johansson i Pierluigi Martini. 

Szwed zaprezentował się fantastycznie, zdobywając 4 miejsce, dzięki czemu dokończył sezon u boku Senny. W następnych sezonach Johansonn został kierowcą takich zespołów jak Ferrari czy McLaren, zdobywając łącznie 12 podiów w swojej karierze. Debiutujący Martini nie zakwalifikował się do wyścigu, ale wypadł bardzo dobrze, dzięki czemu aż do 1995 roku reprezentował zespół Minardi, osiągając niekiedy bardzo dobre rezultaty.

Nie przegap żadnej informacji. Obserwuj ŚwiatWyścigów.pl na Google News.

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze